Internauci atakują rządy

W ostatnich działaniach hakerów i grupy „Anonymous” trudno dopatrywać się początków cyberrewolucji. Nie doprowadzi ona do jakichkolwiek zmian w bardzo kontrowersyjnych dokumentach ACTA czy SOPA. Niemniej jednak dobrze się dzieje, że ktoś pokazuje rządzącym, że nie wszystko co robią jest biernie odbierane przez społeczeństwo.

ręka na klawiaturze

Całe zamieszanie związane podpisaniem w najbliższy czwartek dokumentu ACTA pojawiło się niejako przez przypadek. Opinia publiczna była zajęta tym, że Janusz Palikot zapowiedział wypalenie skręta w sejmie (no i jak można było się spodziewać ostatecznie stchórzył i zapalił tylko jakieś kadzidełka, które można kupić w każdym niemal markecie) czy też polskim prokuratorem wojskowym, który „nie potrafi nawet porządnie się zastrzelić”. Dopiero gdy w Ameryce zawrzało na wieść, że Wikipedia zawiesiła w proteście swoją działalność na jeden dzień, a hakerzy i internauci rozpoczęli akcję mającą na celu depozcjonowanie stron rozmaitych agencji zamieszanych w „SOPA i PIPA Gate”, jakiś łebski dziennikarz odkopał nieco już wyciszoną sprawę międzynarodowego dokumentu ACTA i ze zdziwieniem stwierdził, że Polska stanie się jego sygnatariuszem już w najbliższym tygodniu. Oczywiście Polacy mieli się zapewne o tym nie dowiedzieć. To był prawdopodobnie gol samobójczy polskiego rządu. Sam dokument bowiem może nie wzbudzałby takich kontrowersji jak to, że próbowano go podpisać w tajemnicy przed polskimi internautami.

No related posts.

Comments are closed.

Witamy
Witamy na tcg group. Najlepsze artykuły dostępne dla każdego.